Category Archives: Spółdzielnia Dietetyczna

Brownie z cukinii (bez mąki)

Była przerwa w pisaniu, ale tak czasem jest, że są ważniejsze sprawy albo weny brak. W tym wypadku obydwie okoliczności zaszły równolegle. Szykują się wielkie zmiany. Wielkie! Ale tym czasem na zimne listopadowe podwieczorki proponuję zrobić niesamowicie czekoladowe ciasto z cukinią. Przy okazji super zdrowe: bez mąki i bez dodatku cukru (oprócz tego z czekolady).

brownie cukiniowe 02 Continue reading

Szybkie „boeuf bourguignon”

IMG_7984Nie ośmielam się pisać wołowiny po burgundzku w tytule bez cudzysłowu, na pewno naraziłoby mnie to na ocenę, czy aby to jest prawdziwy przepis czy też nie? Bo z tą wołowiną to trochę jak z naszym bigosem: co dom to obyczaj i inny pomysł na to danie. Moja akurat wyszła przez przypadek, ze względu na resztki wspaniałych kolorowych marchewek zalegających w lodówce i duże ilości podarowanego wina. Nie wiem, czy było to prawdziwe „boeuf bourguignon”, ale na pewno było to danie malownicze i smakowite…

Continue reading

Purée z kolorowych marchewek…

…czyli ciąg dalszy historii o tym, co można przynieść z Targu Pietruszkowego w krakowskim Podgórzu. Otóż tym razem udało mi się nabyć drogą kupna kilogram kolorowych marchewek. Ja wiem, że to po prostu marchewki i nie ma się czym być może ekscytować, ale jakie piękne!

marchewki (1) Continue reading

Chutney/dżem z aronii bez cukru

IMG_8208 (1)Nabyłam aronię, w ilości 3kg i stwierdziłam, że to jednak za dużo jak na nalewkę. W związku z tym część została przeznaczona na przerób. Nie mogąc się zdecydować dżem czy chutney zrobiłam dosyć wytrawny „przetwór”, który nadaje się do dań na słodko a w razie potrzeby z dodatkiem np. tymianku/cynamonu/kuminu nada się do mięsa.

Continue reading

Marnotrawny Kucharz i Pstrążek wśród pietruszkowych wstążek

SzK_foto_4

Szwedzki Kucharz – syn marnotrawny Spółdzielni posiłkowej powrócił posypawszy głowę siekaną czuszką skropioną cytryną i przyniósł ultra prostą propozycję kulinarną, pragnąc tym samym wyrazić cichą, acz szczerą nadzieję na powtórne przyjęcie na łamy spółdzielczego bloga, gdyż jak mawia pismo:

“większa jest radość z jednej przypalonej karkówki na talerzu niż z czterdziestu konfitowanych nóżek kaczych na blogu”.

Już nawet najgrubsi biesiadnicy nie pamiętają kiedy dokładnie oddalił się od stołu na kulinarną pustynię, gdzie przez 40 posiłków (z przystawką i deserem) zmagał się z własnymi słabościami, kuszony przez wegańskiego księcia ciemności bogactwem kasz świata doczesnego.

Continue reading