Tap, tap, rabarbar…

To będzie wpis nietypowy: o dziecięcych fascynacjach i cieście ze śliwkami (które ze względu na sezon nie-śliwkowy jest tym razem z rabarbarem).

A było to tak: dawno temu, jako dziecko zobaczyłam to:

Zakochałam się absolutnie, po uszy i na zawsze. Wiedziałam już (byłam tego pewna!), że będę stepować i to co najmniej tak jak Ginger u boku Freda! Od tej pory oglądałam wszystkie możliwe musicale w niedzielnym cyklu Dwójki „W starym kinie” (tak, tak, był taki!). Najchętniej zasiadałam przed telewizorem, gdy na ekranie stepowano. Obejrzałam „West Side Story” i „Zabawną buzię”, „My Fair Lady” i „Stormy Weather”, widziałam „Panów w cylindrach” i „Chorus Line”, „Deszczową Piosenkę”, „Amerykanina w Paryżu” i „It’s Always Fair Weather” (gdzie Gene Kelly stepuje na wrotkach – true story!). Widziałam je wszystkie. Po kilka razy.

Moja fascynacja stepowaniem była jednak bierna, co wynikało głównie z tego, że w tamtym czasie oddawałam się innej pasji – zaborczej i nieznoszącej konkurencji (tak na marginesie: to również wymagało specjalnego obuwia).

 

rabarbar03

I tak minęło wiele lat, aż tu nagle…! Siostra Carewicza podarowała mi buty do stepowania, wygrzebane w jakimś sklepie z używaną odzieżą, potocznie zwanym lumpeksem. I co ja mogłam zrobić, kiedy przeznaczenie tak bezlitośnie mnie dopadło? Znalazłam szkołę stepowania (MyTap – polecam gorąco) i nieśmiało zapisałam się na zajęcia, na których próbuję stepować już prawie rok.

W zasadzie można by zapytać: po co? Przecież nie będą już wielką tancerką, nikt nie nakręci ze mną musicalu ani nie zaprosi mnie do występów na Broadwayu lub choćby w Teatrze Roma. Nie oszukujmy się – nic z tego nie wyniknie. Ale czy musi? To jest tak jak ze słynnymi magdalenkami Prousta: kiedy tak sobie stukam, czuję z powrotem jak fajnie było być dzieckiem i jakie dobre były te niedziele, kiedy oglądałam Freda i Ginger z całą rodziną. A czasem, jesienią, był przy tej okazji placek ze śliwkami produkcji mojej Mamy. I on też mi przypomina, jak ważne są wszystkie smaki dzieciństwa i wszystkie nasze fascynacje, choćby chwilowe.

Składniki (na dużą blachę z piekarnika, na mniejszą blaszkę użyj połowy):

2 kg rabarbaru lub śliwek
4 jajka
szklanka cukru
3 szklanki mąki
kostka masła
trzy łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki cukru pudru
DVD z ulubionym musicalem

rabarbar02

rabarbar04

Przygotowanie:

Rabarbar umyj i pokrój na kawałki, lub dotnij całe łodygi do szerokości foremki (w tej wersji będzie wyglądał ładniej, a ty będziesz mieć mniej pracy). Jeśli robisz wersję ze śliwkami (najlepsze będą węgierki) umyj owoce, przekrój na połówki i wyjmij pestki.

Placek jest błyskawiczny, a do jego przygotowania będziesz potrzebować jedną miskę i mikser ręczny. Najpierw ubij jajka z cukrem do uzyskania białej puszystej masy. Dodaj pokrojone, miękkie masło, mąkę i proszek do pieczenia. Miksuj przez kilka minut. Ciasto jest raczej rzadkie i mocno się klei do rąk, dlatego wykładając je na blachę najlepiej jest moczyć ręce w zimnej wodzie.

Wysmaruj blachę masłem lub wyłóż papierem do pieczenia i rękami nakładaj po trochę ciasta, rozprowadzając je równo. Na cieście ułóż rabarbar (lub śliwki) i wstaw na 40 do 60 minut do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni.

Po wyjęciu z piekarnika lekko przestudź a następnie posyp przesianym przez sitko cukrem pudrem.

Jedz ze smakiem, oglądając z rodziną filmy ze stepującymi tancerzami.

simple rhubarb cake

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *