Purée z kolorowych marchewek…

…czyli ciąg dalszy historii o tym, co można przynieść z Targu Pietruszkowego w krakowskim Podgórzu. Otóż tym razem udało mi się nabyć drogą kupna kilogram kolorowych marchewek. Ja wiem, że to po prostu marchewki i nie ma się czym być może ekscytować, ale jakie piękne!

marchewki (1)Do tego, jak widać doszedł wielki pęczek kolendry i kilka innych produktów, których absolutnie nie miałam w planach kupować. Dopiero rozłożywszy to wszystko w domu zaczęłam się zastanawiać, co począć z tym bogactwem. I tak powstało proste danie z kolendrowego puree z marchwi, z różową piersią kaczki i aroniowym chutneyem. Wszystko bez mąki, bez cukru i totalnie paleo :)

Składniki (na dwie osoby):

0,5 kg marchewki
kilka gałązek kolendry
1,5 łyżki masła
łyżka tłustej, kwaśnej śmietany (najlepiej 30%)
sól i pieprz do smaku

dwie małe piersi z kaczki lub jedna duża

chutney z aronii z jabłkiem i gruszką

puree (2)

Przygotowanie:

Marchewki umyj, obierz i pokrój byle jak. W rondelku rozpuść pół łyżki masła i dorzuć marchewki, zblanszuj chwilę, podlej odrobiną wody i duś pod przykryciem aż zmiękną. Kolendrę posiekaj z grubsza. Kiedy marchewki są już miękkie, wrzuć kolendrę, całość ostrożnie i dokładnie zblenduj. Tuż przed podaniem podgrzej purée, zdejmij z ognia, wymieszaj ze śmietaną, a następnie wmieszaj dokładnie masło aż całość ładnie się zagęści. Staraj się nie zagotować gotowego purée.

Kaczkę przygotuj wg tego przepisu (oczywiście bez sosu i ziemniaczków).

Podawaj w chutneyem z aronii lub po prostu z borówką/żurawiną lub dowolnym innym chutneyem.

 

 

2 comments

  1. Kupiłam kolorowe marchewki w zeszłym tygodniu, i byłam nimi ogromnie podekscytowana :) Niby tylko marchewki, ale za to jakie! :)
    Z kaczką musiały smakować bosko :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *