Szybkie „boeuf bourguignon”

IMG_7984Nie ośmielam się pisać wołowiny po burgundzku w tytule bez cudzysłowu, na pewno naraziłoby mnie to na ocenę, czy aby to jest prawdziwy przepis czy też nie? Bo z tą wołowiną to trochę jak z naszym bigosem: co dom to obyczaj i inny pomysł na to danie. Moja akurat wyszła przez przypadek, ze względu na resztki wspaniałych kolorowych marchewek zalegających w lodówce i duże ilości podarowanego wina. Nie wiem, czy było to prawdziwe „boeuf bourguignon”, ale na pewno było to danie malownicze i smakowite…

Składniki (pożarliśmy z Carewiczem porcję z pół kilograma wołowiny):

0,5 kg wołowiny (najlepszy byłby udziec, ale dostałam tylko pręgę)
2 marchewki
2 cebule
garść suszonych śliwek
2-3 ząbki czosnku
szklanka bulionu
pół butelki czerwonego, wytrawnego wina (najlepiej burgunda)
kilka gałązek świeżych tymianku i rozmarynu
kilka ziaren pieprzu i ziela angielskiego
sól do smaku
tłuszcz do podsmażenia (masło klarowane lub smalec gęsi będą idealne)

Przygotowanie:

Wołowinę oczyść z niejadalnych błonek i żyłek, pokrój na dość duże kawałki. Rozgrzej tłuszcz na patelni i podsmaż mięso. przełóż do ceramicznego naczynia żaroodpornego.

Marchewki pokrój na większe kawałki, czosnek obierz i lekko rozgnieć przyłożonym na płasko nożem. Cebulę pokrój na ćwiartki. Wszystkie warzywa, suszone śliwki i przyprawy dodaj do mięsa. Zalej bulionem i połową wina.

Zamknięte naczynie wstaw do piekarnika nagrzanego do 150 stopni na ok. 3 godziny. Po połowie czasu wyjmij, lekko zamieszaj i dolej resztę wina.

Dobrze smakuje ze świeżą bagietką lub ziemniakami gratin. My zjedliśmy samo (bardzo paleo!), a właściwie to pożarliśmy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *